środa, 24 grudnia 2014

...

Boże Narodzenie to dla mnie najpiękniejsze święta. Kojarzą mi się One ze spokojem 
i rodzinną atmosferą.
Czas kiedy znajduję chwilę na zadumę, zatrzymuję się w biegu...

Życzę Wam Zdrowych i Radosnych Świąt Bożego Narodzenia a ich magia i cudowna atmosfera niech zostanie z Wami znacznie dłużej niż tylko te 3 dni...
Ania



poniedziałek, 8 grudnia 2014

Jarmark na Nikiszu... oj działo się :)



Dziękujemy za spotkania, rozmowy i za to, że mieliśmy duuużo mniej pakowania.
Ciężko mi uwierzyć, że spotykam się z taką sympatią i SHE staje się takie rozpoznawalne... dodajecie mi skrzydeł :)










pozdrawiam A:)


wtorek, 21 października 2014

spełniło się jedno z wielu...

jakiś czas temu podczas luźnej rozmowy wymsknęło mi się takie skryte, zepchnięte na dalszy plan marzenie o tym, że fajnie, by było spróbować malowania akwarelami...
chwilę później stałam w szoku z oczami jak jajka sadzone i pudełeczkiem akwareli w ręku radość moja była ogromna, ale obawa przed pierwszym razem jeszcze większa... przyglądałam się tym kosteczkom i żal mi było je otworzyć, napocząć...
...
otworzyłam... w wolnych chwilach się poznajemy, a w wyniku tych spotkań powstają miniaturki, które posłużą jako etykiety do kolczyków
nie obiecuję, że tak już będzie zawsze... ;)




Pozdrawiam słonecznie A:)

środa, 10 września 2014

łącząc przyjemne z pożytecznym...

weekend minął bardzo pracowicie... 
by sobie nieco uprzyjemnić i tak już dość przyjemną czynność lepienia, wyszłam z gliną w plener...
 głównym tematem tego weekendu okazały się chatki... 
powstały też inne ulepki ale te na razie muszą pozostać tajemnicą :)








                      
  znalazł się też czas na spacer i moje leśne zbieractwo... 
jako jedyna wyszłam z lasu z jednym grzybem i całym koszykiem drewienek, korzeni i szyszek...
 ależ się cieszę z tych nowych skarbów! :)

Jeśli ktoś posiada wiedzę na temat preparowania korzeni i nadjedzonych drewienek (tak by ewentualnie mieszkający lokatorzy się wyprowadzili raz na zawsze) a mógłby się nią podzielić będę bardzo wdzięczna z góry wielkie dzięki :) 

Pozdrawiam A:)

czwartek, 4 września 2014

łyżka co czekała...

kilka dni temu porządkując swoje ulepki znalazłam karton biskwitowych łyżek... 
skurzone, zapomniane cichutko czekały na swój dzień :)






Wśród nich była i ta... od dzisiaj moja ulubiona :)


Pozdrawiam A:)

















piątek, 29 sierpnia 2014

maki...

za oknem widać już oznaki żegnającego się z nami lata... to chyba ostatni moment, by nacieszyć oczy ciepłym kolorem dojrzałej pszenicy gdzieniegdzie przystrojonej krwistą czerwienią maków...

obraz "Maki" ceramika + drewno wym. 15cm x 57cm


Moje plany powakacyjne to kolejna część "ceramiki od kuchni" o którą jestem często proszona w mailach... więc wszystkich co czekają to przepraszam i obiecuję, że będzie kontynuacja... 


tymczasem
plan na ostatni weekend wakacji - ja, aparat i las 

pozdrawiam A:)

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

miseczki z morskich głębin...

podziwiając naturę chciałam stworzyć coś, co choć minimalnie będzie przypominało jej dzieło...
realizacja okazała się niebywale pracochłonna ale końcowy efekt sprawił, że chce mi się więcej i więcej...


kamienie przywiezione z wakacji

duuużo czasu minęło nim wystukałam na wszystkich wzór

gotowe czekają na szkliwienie

morsko-turkusowe

turkusowe


pozdrawiam Ania :)






poniedziałek, 18 sierpnia 2014

post w rozmiarze mini...

...chciałabym choć przez chwilkę pobyć w rozmiarze mini... nie żaden 0... 34... czy jeszcze inny wybiegowy... mini, czyli tak mała jak Calineczka :) 
zostawić wszystkie troski, żale i odrealnić się na kilka chwil...? godzin...? dni...?
biegać po mięciutkim mchu, zaglądać do kwiatów, zjeść ogromną poziomkę, zadzierać do góry głowę by móc przyjrzeć się źdźbłom traw... pod wielkim muchomorem schronić się od deszczu... 
 w zieleni... ciszy... spokoju... 

pewnym odzwierciedleniem powyższych słów są ostatnie prace... coraz mniejsze, a im mniejsze tym praca przy nich jest trudniejsza i wydaje mi się, że dużo dłużej trwa...
jak już powstanie... to radość jest wprost odwrotnie proporcjonalna co do wielkości :)

Miłego oglądania,
 pozdrawiam Ania :)














piątek, 15 sierpnia 2014

mały pomocnik jeż...

odkąd pamiętam w domu zawsze była maszyna do szycia.
Czasy w jakich dorastałam wymogły, by każda Mama chcąc ubrać dziecko w coś "oryginalnego" musiała, to uszyć sama lub u zaprzyjaźnionej sąsiadki...
takie sąsiadki mieliśmy w zanadrzu dwie i one chętnie służyły pomocą w sytuacjach wymagających kreacji na tip-top :)
Na co dzień Mama świetnie radziła sobie z maszyną, babcia, natomiast wprawnie posługiwała się drutami i spod jej rąk wychodziły cieplutkie szaliki, czapki oraz sweterki...
Nikt w owych czasach nie narzekał... no może poza małym wyjątkiem, że bardzo mnie wkurzały dorobione na drutach czerwone ściągacze w granatowym ortalionie... ale nie czułam się gorsza... o nie... w gorszej sytuacji była koleżanka, której ściągacze w czerwonej kurtce idealnie pasowały do lamperii w kolorze ugier... fe! do dzisiaj nie znoszę lamperii i tego potwornego koloru...

ale co ma pies do jeża?... a raczej jeż do maszyny?

a ma!
wprawna praca przy maszynie wymaga dobrej organizacji... i tu z pomocą przychodzi mały niepozorny jeżyk, który to dbać ma za zadanie o szpilki i igły...
jeżyk wywiązuje się z zadania bardzo dobrze... ma magnes dzięki któremu czepia się mocno maszyny... żadne drgania, stukoty mu nie straszne stoi na posterunku nie wzruszony, a szpilkom i igłom ani w głowie się pogubić :)
 




Pozdrawiam weekendowo A :)

wtorek, 5 sierpnia 2014

Nowy meżczyzna w mym życiu...

mąż wcale a wcale zazdrosny o niego nie jest ;)
Radziu, (bo takie imię dostał jak zresztą wszystkie ważne dla mnie przedmioty) jest najbliższe nazwie firmy Rohde i oddaje moją ogromną radość z nowego nabytku...
pomysł na piec pojawił się z półtora roku temu i jak szybko się zapalił tak szybko zgasł...  były tłumaczenia samej sobie że po co?  na co? dobrze jest jak jest...
Czas pozwolił mi ochłonąć, przemyśleć dokładnie potrzeby, przeanalizować wszystkie za i przeciw...
Zapadła decyzja... a jaka to już wiecie :)

od dzisiaj we własnym domu mam swoją własną pracownię... 
lepszej sytuacji sobie wymarzyć nie mogłam...

oto bohater mojego wywodu... tadadam!


uwaga jeszcze się chwalę... 
Dostąpiłam zaszczytu i otrzymałam  możliwość posługiwania się znakiem jakości dobrego rękodzieła.

Niniejszym wklejam swoje zdjęcie opatrzone takowym znakiem. 



dziękuję za uwagę i pozdrawiam wakacyjnie :)

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Pani to za tanio sprzedaje!

Dziękuję Wszystkim odwiedzającym stoisko SHE na katowickiej Industriadzie. Miłe słowa, krótkie rozmowy, zapytania z czego to? jak zrobione? pokazują, że mamy coraz większą potrzebę otaczać się nietuzinkowymi rzeczami i mieć świadomość gdzie, kto i jak je wytwarza.
...dobrym przykładem była dziewczynka, która przykucnęła przy koszyczku z broszkami i spytała o ich cenę... zaniżyłam cenę bo sama mam córkę w jej wieku i wiem, że marzeń cały wór a brzuch świnki tak wolno się zapełnia... (doceniam sam fakt, że chce wydać swoje kieszonkowe nie na masową chińską produkcję) dziewczynka unosi głowę i mówi, że za drogo, że ma tylko 3zł... przykucam obok i opowiadam jak powstaje taka broszka... jak ją lepię, szlifuje, wypalam itd... z każdym słowem jej oczy są coraz większe... po chwili podnosi głowę, spogląda w moje oczy i mówi : Pani to za tanio sprzedaje! 






Pozdrawiam w cudowny, słoneczny poniedziałek A;)

piątek, 30 maja 2014

potrzeba mi takich zmian ;)

podczas kilku lat zabawy z gliną przechodzę różne fascynacje samą masą, kolorem, strukturą, wykończeniem, technikami zdobniczymi... w tym temacie jestem odważna... jeśli tylko przyniesie mi to jakieś nowe doświadczenie, poszerzy moją wiedzę... lubię eksperymentować...
obecnie największą radość daje mi surowość gliny... najchętniej bez szkliwienia z lekkimi przetarciami tlenku czy angoby... 












ciekawa jestem czy Wy też wpadacie w takie okresowe fascynacje np. kolorem, wzorem, techniką...?

Pozdrawiam A:) 

wtorek, 27 maja 2014

TFU! AUU! BRRR! AJ!

Z trudem przedarłam się przez zarośla i pajęczyny jakim porósł mój blog. Na swoje wytłumaczenie mam tylko jedno WIOSNA! 
jest ogródek do oporządzenia a raczej zrobienia go od nowa co z nieukrywanym zadowoleniem czynię, starsze dziecko wyjechało... zdążyło już wrócić... wyjechało drugie... pranie, prasowanie, pakowanie, rozpakowanie, pranie, prasowanie, układanie i od nowa...w międzyczasie glina... coś ulepić coś poszkliwić i tak dzień za dniem mija. 

Czasem w tej  pogoni za własnym ogonem uda mi się przystanąć... zachwycić się rzeczą błahą... wsłuchać w ciszę... odpłynąć przy ptasim śpiewie... zatrzymać w tłumie i pochylić nad samotnym makiem wyrastającym z chodnikowych płyt... lubię te chwile...
 





pocieszam się faktem, że każdy z nas jest w podobny sposób zabiegany wiec pewnie aż tak bardzo nie zauważyliście mojej nieobecności ;) 

Pozdrawiam Ania :)

sobota, 19 kwietnia 2014

Wesołych Świąt!


Koszyczek poświęcony, babka upieczona, sernik w piekarniku a ja korzystam z chwili spokoju i życzę Wam zdrowych i radosnych Świąt Wielkanocnych.



poniedziałek, 7 kwietnia 2014

czas by odkurzyć bloga!

Po długiej chorobie i ogólnym wyczerpaniu, nic niechceniu, spotkanie z tyloma pozytywnymi osobami było mi potrzebne jak haust świeżego powietrza. Sobotni jarmark tak pozytywnie mnie nastroił, że zaczynam tydzień pełna sił, zapału do pracy, świeżego spojrzenia. 
A kiedy rozpiera mnie energia to najlepszy czas by nadrobić zaległości...

Z samiutkiego rana odwiozłam dzieci do szkoły i obrałam kierunek targ. Z 20 zł w kieszeni przemaszerowałam targowymi alejkami do stoiska z sadzonkami. Wróciłam do domu szczęśliwa :) bez grosza w kieszeni za to z dwoma siatkami stokrotek :) 
Jutro - misja ogródek :)



a dzisiaj... a dzisiaj pokażę zaległe drobiazgi, które facebookowicze już mieli okazję zobaczyć... ale na blogu ich jeszcze nie było.

Malutkie ceramiczne karmniki czekające na szkliwienie :)


i już po...



ceramiczne guziki maczki :)
 

I na zamówienie Pani Doroty powstały guziki z koronką:


talerz w kształcie liścia miłorzębu:


i jeden z moich ulubionych tematów, dmuchawce...



Cieplutko pozdrawiam - Ania:)




poniedziałek, 24 lutego 2014

"Ceramika od kuchni" - masy ceramiczne

Tak jak obiecałam rusza cykl kilku postów, celowo nie pisze ilu, bo sama jeszcze do końca nie wiem jak się to rozkręci. Na początku też chciałbym wyjaśnić, że nie jest to podręcznik akademicki ;), a wszystkie zawarte tu informację, to będzie zbiór moich czteroletnich doświadczeń, eksperymentów i wniosków.

Dzisiaj zacznę od podstaw, czyli od masy ceramicznej potocznie zwanej gliną.

Podstawowy podział mas ceramicznych, to masy z szamotem i bez szamotu.

Często, to właśnie od masy z szamotem rozpoczyna się przygoda z ceramiką. Powstała praca jest mniej narażona na pęknięcia i wypatrzenia powstałe w wyniku niekontrolowanego schnięcia. Ale, to nie jest też tak, że z szamotem, to tylko dla początkujących i, że jest gorsza... nie, ta masa, to świetny materiał do rzeźb, dużych form, kafli... poprzez odpowiednią obróbkę: drapanie, przecieranie, przeciąganie szpachelkami możemy nadać ciekawą strukturę. Przy odrobinie cierpliwości możemy też tak zagładzić, że obecność szamotu będzie prawie niewidoczna :)
 
Co to takiego szamot? 

Szamot, to zmielona i wypalona masa ceramiczna. W zależności od stopnia jej zmielenia otrzymujemy różną gradację szamotu co dokładnie widać na poniższym zdjęciu. 


Co daje szamot w masie ceramicznej? 
Powoduje, że jest bardziej wytrzymała, zmniejsza się jej kurczliwość a co za tym idzie podatność na pęknięcia.  Szamot też schudza glinę czyli powoduje, że staje się mniej plastyczna. 


Masy bez szamotu, gładkie do prac delikatniejszych, bardziej precyzyjnych bym się nawet odważyła napisać.

Poniżej zdjęcie mojej ulubionej trójcy. 
Celowo nie piszę nazw by nikomu nie narzucać moich upodobań, warto szukać, próbować, porównywać samemu gdyż tylko wtedy mamy gwarancję, że znajdziemy taką, która będzie spełniała nasze oczekiwania. 


Wybierając masę nie sugerujmy się jej kolorem w paczce. Warto sprawdzić próbki by wyciągnięta z pieca praca była w oczekiwanym kolorze i dobrze współgrała z planowanym do niej szkliwem.

 Tutaj mamy przykład jak z grafitowej gliny otrzymujemy piękny kremowo-biały kolor.
Motyl w głębi - wypał biskwitowy, motyl przód po dwóch wypałach biskwitowym i ostrym
Ruda ostatecznym kolorem nie zaskakuje tak bardzo.

Motyl w głębi - wypał biskwitowy, motyl przód po dwóch wypałach biskwitowym i ostrym
Z kolei ta ..... (wykropkuję bo jej kolor pierwotny niezbyt ładnie jest prze ze mnie nazywany), po ostrym wypale jest w cudownym kolorze gorzkiej czekolady.

Motyl w głębi - wypał biskwitowy, motyl przód po dwóch wypałach biskwitowym i ostrym


Wybór gotowych mas jest przeogromny... polecam każdemu, by wypróbować, choć kilka. To my sami musimy przekonać się, która nam najbardziej odpowiada. Jednym lepiej pracuje się na glinie tłustej inni wolą chudą. Wszystko, to zależne jest od tego do jakiego rodzaju prac będzie użyta lub jaką metodą najczęściej się będziemy posługiwać.
Ignorancją z mojej strony byłoby, gdybym nie wspomniała o masie lejnej.
To masa ceramiczna sprzedawana w postaci proszku do samodzielnego rozrobienia lub gotowej upłynnionej mieszanki w wiadrach.
Do jej użycia potrzebne formy gipsowe, które kupuje się w sklepach z zaopatrzeniem dla ceramików lub można się pokusić i wykonać formę samemu.
Ta masa, to świetny materiał, gdy chcemy wykonać dużą ilość wyrobów powtarzalnych kształtem i wielkością.
Polecam krótki film o pracy z masa lejną:) 





 

Gdyby ktoś zechciał się podzielić swoimi spostrzeżeniami, doświadczeniami piszcie w komentarzach lub na adres mailowy.








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...