...chciałabym choć przez chwilkę pobyć w rozmiarze mini... nie żaden 0... 34... czy jeszcze inny wybiegowy... mini, czyli tak mała jak Calineczka :)
zostawić wszystkie troski, żale i odrealnić się na kilka chwil...? godzin...? dni...?
biegać po mięciutkim mchu, zaglądać do kwiatów, zjeść ogromną poziomkę, zadzierać do góry głowę by móc przyjrzeć się źdźbłom traw... pod wielkim muchomorem schronić się od deszczu...
w zieleni... ciszy... spokoju...
pewnym odzwierciedleniem powyższych słów są ostatnie prace... coraz mniejsze, a im mniejsze tym praca przy nich jest trudniejsza i wydaje mi się, że dużo dłużej trwa...
jak już powstanie... to radość jest wprost odwrotnie proporcjonalna co do wielkości :)
Miłego oglądania,
pozdrawiam Ania :)